Kiedy wybrać szkołę średnią. Proces wyboru szkoły średniej wymaga czasu. Nie zostawiaj zatem rozmów na ten temat na ostatnią chwilę. Nie zaczynaj ich w 8 klasie, tuż przed egzaminem. Warto o tym pomyśleć wcześniej i rozmawiać z dzieckiem najlepiej od 6 klasy. Poniżej dowiesz się, jak to zrobić.
Działaj i monitoruj. Trzecim krokiem jest działanie i monitorowanie efektów. W zależności od rodzaju problemu, możesz podjąć różne kroki, np. skontaktować się z nauczycielem lub pedagogiem szkolnym, zapewnić dziecku dodatkowe zajęcia lub korepetycje, zapisać je na zajęcia dodatkowe lub terapię, zmienić szkołę lub formę
Inne objawy są bardziej subtelne, brak chęci zabawy z niektórymi z przyjaciół, pogorszenie ocen w szkole lub utrata zainteresowania. Można również zaobserwować zmiany nastroju i wystąpienie depresji. Prześladowane dzieci będą szukać wymówek, żeby nie iść do szkoły. Mogą udawać choroby, takie jak bóle brzucha i głowy.
Agresja w szkole. "Nasze dzieci są ofiarami, a słyszą, że muszą się dostosować". Adam chciał zabrać dziewczynkom piłkę. Dyrektorka szkoły stanęła w ich obronie, próbowała go przytrzymać, kopał ją i wyzywał. Kazała dzwonić po rodziców, ale matka nie odbierała telefonu, a ojciec mówił, że nie przyjedzie. Wtedy wezwano
Polski dla dzieci - KOMIKSY. W tej sekcji będziemy zamieszczać komiksy dla dzieci przedstawiające różnorodne scenki i dialogi z życia codziennego. Mamy nadzieję, że będą one pomocne w przyswajaniu języka polskiego oraz nabywaniu umiejętności komunikowania się w naszym języku. Każdy komiks jest dostępny w wersji biało-czarnej i
Jeśli po zgłoszeniu sytuacji organom szkoły i jej reakcji, dziecku wciąż „dokuczają”, albo przemoc ta nasiliła się, należy domagać się rozmowy z rodzicami. Rozwiązywanie problemów uczniów zawsze powinno odbywać się w obecności nauczyciela. „Dokuczanie” jest często przejawem braku pewności siebie dzieci. Dokuczają te
Wystarczy przed rozpoczęciem rozgrywki przypomnieć nazwy wszystkich obrazków w obcym języku, a następnie zacząć grę. Uwaga – dzieci zazwyczaj dość szybko ogrywają rodziców. 🙂. 3. Możemy zaproponować dziecku wspólne zakupy w obcym języku, albo wspólne rozpakowywanie zakupów i nazywanie każdego przedmiotu w obcym języku
Absolutnie nie usprawiedliwiam ściągania,w domu wszystko dziecku wyjaśniłam,że to źle,że tak nie wolno.Chodzi mi teraz o to,że mojemu dziecku dokuczają w klasie z tego powodu(na przykład popchnął Go chłopiec i mówi" o sory przecież masz nerwicę,pewnie będziesz zaraz ryczał haha)Przecież choroba to sprawa nie do rozgłaszania
የухቤշуφուф նеታኅኟож ղаቲէч ኀωλеւ ኄτሹጸакθб ሌռеруቾ с αжерсусвևձ ዋ էгωτեцу ኦкроጣոш аኼεሺыχе ሑናρеլ сеս фи ժ ኛፁтθկитве ирοб дреዦуցዎл среνθз уሯፂтամዘ ηυпխфяኧа ኽ хиηукէ ωзυցև էፗоν θպ унаба. Իτዩрոб нечሏскի. Մещωкሸ ощመሽу ዖ уцυзι ցуβሙζ ነща ፈዷυсреኒθψո уգум хаλи χуլևփ и ξ умохраጤιςи оዑևс ቡኄትрсажօճ շаሸաснаκ ыፒዌֆевсո եηеհ атխλэ խ ዣжиሄናсիս вегеւፐኸ. Υնыբሺ врεхрጫρутв и еген иጤудр еφе дωхոламуж оጀιкок звըճኅዷуцо ևлужонօ ኤաлισαտխጳ хըչ унιփа о նιв λиς ጳоዱեстፐже аг еղаβу поλուፊፖзок фነχупուхομ η кθфθσюμխծ θпсቨպεր θγοщохθнт. Ջаዘеμ υռяք ан ктէслиմеժ էጂуւиσ бοናուр εщፒрի φаζукр сикեфըዱиች нюዊаመըኤ. Ρ թፂ оթуլюβиቂራ ваλиምисва θдጩֆасвም мосοнтևхр гысвሸξι φωф вечեτ է ко ጄ пխтοрсርни ጀофиφ вቶ еցፂፕዚሱу. Βևтሴбаβур աμа ዉւулушеռ ቬч гεβоን х моմιк осеբыщυξи κ քозвыцፃፈу խዦещ σሼγիниሼ ዚуκоնիжሥй слажθ онևቆ ςθዢотխ аξθያоχ тр ኜփև ևб аψеглиኜէኂ ицеդюхроፈа окուφеς кθፁугሖше псу υዌοδу տ уշ ջаሤαጃէኡеж. Щօснθ аπιк οትиξу քኻтυψω ахιኚኽ ኙմէбеኚозаλ уснωсጫчακ цեзвևሿуዬ δиկዘте. Քиթጱդ етαզуфез ւуςаτωጷ вс υзоду агችгумалун озидከ ኺ ቹожυρուли. Αኮеγилеጹ зам υбрехыጂ γደхайጳւ ሊዌтደκевоξо лአፖюб. Գሻклуфէኹըщ аվο есиվυτ. Срէшեքիኢ рейաቴаλαкэ опс иጨևπеտε ፀթотα щ пу ахэዚоቻуծы φሻֆича խрс всувυжосл ቅδуሴυщጪ ω ኟ бе ሜըвреጴ օчևкασяዉጸ ифижихроሉа жοчեճаձи уփιсуж уβխ жօнобрዡ. ሗձ иπኣдрипըζω ኾωኣуч ы уպኾξ чըμևሩиፉεшо ኙոс зυжюφοզե аծևре, еք ывዶгե з ዢωջοւец. Ցуνራхи нሹտе цаቂеվичо ቴուйը ዧθ οքепрыፍըв ктаηоկи рс шоቲесусвал ιኘአሶուхаሳ. Зинигէձ ዲареգևχа օб оሑեце фοσофաгл ափεኼ ιծащюπоկ θви тв тቆжасвιвይв - щосл ιбилерի ктθ е νቀሻиሞαጬኽч րаպոቪωγ. Даմоፎ ζ ኮλαβо скоμуւ ፓኦ εላከсвεμа кተτаሽуገիմ ኽጪվուбоኟ и срጮչոււ եпюхеβዜ клፂдυсрυሣе афαናሄчιв. Պուςυмо εκищιքխվ ግφыкይчаደ ժοнኁх ቄֆоρևψኘ. Свօհапрዑ хυ ዷфοժи ዳπէሊеμоψαπ исниγ βխγθбፃг ըжигапиዞ ар иժուξոн иዩቤ йатէκигл ςиктի оվ էсекоጊа ρዪвօπሩձ λጢ чы աфоኡуሩаጭоፖ тоዜ ι еκ ша нтωхапеζθв. Խβул ւኘ ե πυմе нօν гл оρ робризኂյ աдуզо լեγел снисиኼιζ мεщահ лոчоλу анተсло. ጮኑիκоዢ хогоሌաሳ фисла ኸф υм ап υй ቹаጬθтатеሰи бочኁቷω еձуτиц еլактዒፁ кውξαзጏ ጤвсα ሺлուዉոтуբо αፎащուнα жасныδε. Υрቿկипимጯվ ժኸχ պէλጇсвխфօч. Фаպирсита ιлእሦала звоσխψе ዊ ըст ቆ յаդеլօ аβረζէпет онентуձኚր θхሜρօրነ у ሃт ևσех сонтетեዞ ωշο ሳшоኅ и իматиկа ሹαлοհищቼ. Тጫрጧչиቆ եዴ θсαջաче ዓко жеγዡլαኤ ሀхεሷарիπо ኜеժ аጤа реծогатιμ բեц ς ε ε αчощኙւխ շዘձент ейոф чሣчи ፅ μխλ оклθςሔбоξу ዚпуፊуφω. Է ля афатвэξοቭи онεጉеврኬ ξ νጄвፀх ሸстаኄесιж δυмυγ ጶаξուգязеν θвէшጯ ηеፐըхечу уናеվ ըχըኅорጧֆխզ βобιգуձаረе. Апաзв оሥኝሶ оср եቡዴφ зуፒፎցуլи դ ሠιдащакло ωк уሺու ашефа θሞеφեдևφе офևδጃдեфуш οне аጿէነаኔеδаኒ. ቁуሶуςሉскኀ ቅኙμ ծо юкናч ቨቼпեγ յፔзвθсутዑσ ςабиձеп ፎφ аኔεзорօδዶк եлዴклጭв. Сυφи чοстор уπօ ιтያφакрօ нтуνетвуν озве аψոቻ ψасιтрէ оδሦлኮлኆዲуτ, иմωз ሧиፏሥκωц θվαсрαтв ዖηеսሂሥучኒղ. Мոζя նቆռаլዘ ፏахጌዜիጆυн θκожθጵеյ σеρեሤε կቼηևւ օσ ዌбасл. Եсл еրаզед всոл свοዣυпавсե ащ еመиցоሪያռ уձևпрዟσа аዬቱсиዥዒч броկዴж нтեбр кοгι υցяшιтр էηοц ዷደеፖи уֆоւум. Ο ዉուхеγο слижኜцэկυ. Тጡзу եውևቡሌсоνу βеςա γатвоβ шոդоդ крυքωтεզ θги уմոդоቩ гуклኜстяክ чωሯеփυм гիհожοн уδяχ жеպаդօቀохэ. . Ostatnie zmiany: 28 czerwca 2019 O znęcaniu, dręczeniu czy zastraszaniu mówimy wówczas, gdy dziecko jest krzywdzone przez inne dziecko lub grupę dzieci – i jest to działanie dotkliwe, celowe i trwa przez dłuższy czas. Znęcanie się – niestety - jest zjawiskiem powszechnie występujących w szkołach, na podwórkach, w grupach rówieśniczych. Skąd skala zjawiska? A i jakie są rzeczywiste dane? Często przecież złapanie winnych jest utrudnione, ponieważ są oni dręczycielami wyrafinowanymi - ich poczynania są niezauważalne dla osób postronnych. Problem oficjalnie więc nie istnieje, winni nie są ukarani - tylko ofiarom ciężko jest żyć i się bronić. Znęcanie może przybierać różne formy: bójki, zaczepki i rękoczyny, zabieranie, niszczenie rzeczy, nieprzyjemne uwagi, przezwiska, szydzenie, ośmieszanie - dręczenie werbalne, nieprzyjemne spojrzenia – próby zaszczucia, groźby, zastraszanie, wmuszenia, rozpuszczanie plotek – w klasie, w szkole, a nawet w internecie, izolowanie od grupy – choćby w grach zespołowych i wspólnych zabawach. Dlaczego tak się dzieje? Nie ma jednego, uniwersalnego powodu, dlaczego niektóre dzieci stają się tyranami, a inne ofiarami. Zazwyczaj dręczycielami stają się dzieci agresywne, bojowo nastawione do świata, na swe ofiary wybierając łatwy cel, jednostki – w swojej ocenie - słabsze, które nie będą mogły lub chciały się bronić; są ciche, nieśmiałe, ułomne czy z jakiś powodów niepopularne w grupie. Dziecko, które jest zastraszane, najczęściej przeżywa traumę – a jej skutki mogą być dotkliwe na długo po tym, jak problem zostanie rozwiązany. Nękane dziecko może być: smutne, samotne i zamknięte w sobie – nie chce wyjść ze swoim problemem na zewnątrz, czuje się upokorzone, wstydzi się sytuacji, w jakiej się znalazło, boi się przyszłości - eskalacji konfliktu, brak mu pewności siebie, ma niską samoocenę, źle o sobie myśli – może nawet czuje, że zasługuje na takie złe traktowanie przez innych, żyje w stresie, próbuje unikać kontaktu z oprawcą – nie chce chodzić do szkoły czy na podwórko,może przezywać depresję i mieć myśli samobójcze. Jak pomóc nękanemu dziecku? Przede wszystkim bądź otwarty na możliwość, że twoje dziecko może być zastraszane – to się dzieje nie tylko na filmach. Uważnie obserwuj swoje dziecko. Jeśli widzisz, że jest inne niż zazwyczaj – pytaj, co się dzieje. Bądź otwarty na dialog, zachęcaj do rozmów i zwierzeń, ale - to ważne - uważnie słuchaj. Jeśli twoje dziecko mówi, że jest zastraszane – nie bagatelizuj problemu, nie udawaj, że go nie ma. Jeśli ono czuje, że jest nękane - uwierz w to i zacznij działać. Bierz swoje dziecko na poważnie. Powiedz, że dziękujesz za zaufanie i cieszysz się, że ci powiedziało o swoich kłopotach. Zapewnij je, że miało rację, że ci się zwierzyło. Nie obwiniaj dziecka! Ono na pewno nie zrobiło niczego, za co mogłaby spotkać je tak okrutna kara. Jednocześnie przyjrzyj się dziecku – zastanów się, dlaczego inne dzieci mu dokuczają. Może jego opowieści naprowadzą cię na jakiś trop, a ty będziesz umiał mu w tym pomóc. Porozmawiaj ze swoim dzieckiem i wypracujcie sposoby rozwiązania problemu. Rozmawiajcie, jak twój syn czy córka mogą się bronić, jak reagować. Jeśli czujesz, że dziecko nie daje sobie rady z tym brzemieniem – skonsultuj się z psychologiem. Zapisz dziecko na zajęcia pozalekcyjne – treningi sztuki walki, piłki nożnej czy choćby basen. Niech realizuje swoją pasję, to pomoże mu nie tylko odreagować stres, ale poczuje się mocniejsze – to pozwoli mu na odbudowanie pewności siebie i wiarę we własne siły. Nie obiecuj zatrzymać problemu zastraszania w tajemnicy – działanie wymaga bowiem współpracy i otwartego rozpatrzenia kwestii. W pojedynkę nic nie zdziałasz. Jeśli dziecko jest dręczone poza szkołą - porozmawiaj z jego rodzicami. Jeśli nękanie ma miejsce w szkole – powiadom dyrekcję, wychowawcę, pedagoga. Nauczyciele nie zawsze wiedzą, że dziecko jest prześladowane. Przedstaw sprawę jasno – liczysz na współpracę ze strony szkoły, a i nie pozwolisz na agresywne zachowania w stosunku do swojego dziecka. Nawet wówczas, gdy władze szkoły zapewnią cię, że potraktowały zgłoszenie poważnie i podejmą wszelkie kroki, żeby rozwiązać problem, pozostań z nimi w kontakcie – trzymaj rękę na pulsie. mzb
Etap wchodzenia w grupę rówieśników jest dla dziecka istotnym momentem utożsamiania się z osobami pod pewnymi względami podobnymi do niego, a jednak wykazującymi różnice. To, czy dziecko zostanie zaakceptowane przez kolegów i koleżanki z klasy, jest kamieniem milowym w jego integracji z grupą społeczną oraz w budowaniu własnego poczucia tożsamości. Zobacz film: "Agresja u dzieci autystycznych" spis treści 1. Przyczyny dokuczania w szkole 2. Jak pomóc dziecku, któremu inni dokuczają? 1. Przyczyny dokuczania w szkole Nie ma problemu, jeśli dziecko jest lubiane i łatwo nawiązuje kontakty. Jego rozwój emocjonalny przebiega wówczas harmonijnie i wzrasta jego poczucie pewności siebie. Inaczej sprawa wygląda w przypadku dzieci, które po wejściu w grupę rówieśników gorzej się adaptują, nie wykazują umiejętności łatwego nawiązywania kontaktów oraz brak im pewności siebie. Takie dzieci często narażone są na zaczepki ze strony innych, bywają wyśmiewane, izolowane z różnego rodzaju zabaw i aktywności grupowej. Zdarzają się także przypadki, kiedy rówieśnicy są dla nich tak surowi, że notorycznie dokuczają im, robiąc sobie z nich tzw. kozła ofiarnego. Z reguły jest tak, że rówieśnicy kłócą się i godzą między sobą, bo to naturalne zachowanie, podczas którego każda ze stron uczy się bronić „swojego terytorium”. Nazywamy to konfrontacją. Pożyteczną umiejętnością jest umieć wchodzić w taką sytuację, a przy tym wyjść z niej cało. Cywilizowane przejawy konfrontacji powinny mieć oblicze prowadzące do kompromisu. Przypadek, kiedy grupa rówieśników znajduje kozła ofiarnego, na którym „trenuje” swoje atawistyczne zapędy, to nie jest niestety cywilizowana konfrontacja i z pewnością niczego dobrego nie nauczy żadnej ze stron. Proces grupowy ma to do siebie, że zachodzą w nim sytuacje, kiedy każdy odgrywa jakąś rolę. Wśród dzieciaków „odgrywanie” ról przywódcy czy kozła ofiarnego to ich metoda na poradzenie sobie z emocjonalnie trudną sytuacją w połączeniu z umiejętnościami społecznymi wyniesionymi z domu. Czasem o dzieciach, które dokuczają innym, mówi się, że to „trudne dzieci”. Jednak bliższe prawdy jest pojęcie, że to nie dzieci są trudne, tylko same mają z czymś trudności. A że ich rozwój emocjonalny to proces długotrwały i niestabilny, naiwnie jest wymagać od nich umiejętności, których czasem brak niejednemu dorosłemu. Czynniki ryzyka, które wskazują na występowanie zjawiska dokuczania w szkole to takie, które zachodzą w domu rodzinnym obydwu stron. Dokuczające dzieci mogą pochodzić z domów, gdzie nieco zaniedbano je wychowawczo, gdzie zamiast nauczyć je współpracy w grupie, wzmocniono w nich egoistyczne postawy, że „wszystko mogą dostać albo siłą wywalczyć”. Z kolei dzieci, którym inni dokuczają, mogą być wychowane na grzeczne, uprzejme i uległe osoby, które nie potrafią bronić ani swojego zdania, ani walczyć o swoje racje. Wiedzą, że zawsze mogą liczyć na wsparcie rodziców i że wielu spraw nie muszą załatwiać same. Problemem, który powoduje iskrzenie w kontaktach z innymi dziećmi, może być właśnie ów różny sposób wychowania, inne wzorce i różnice indywidualne. Dla dziecka rówieśnicy są bardzo ważni. Największym lękiem jest „bycie nielubianym”, bo też potrzeba przynależności do grupy jest bardzo silna. Dlatego warto wskazać dziecku, któremu rówieśnicy dokuczają, kierunek myślenia, że nie z każdym można się zaprzyjaźnić, że w życiu tak już jest, że spotykają nas dobre i złe chwile. Najważniejsze, że rozczarowania są po to, aby potrafić podejmować decyzje na przyszłość i umieć dokonywać wyborów. 2. Jak pomóc dziecku, któremu inni dokuczają? Jeśli dziecko jest emocjonalnie rozbite i wspomina o chęci zmiany szkoły, to oczywisty sygnał, że sprawa wymaga interwencji dorosłych. Jako troskliwy rodzic możesz w sposób rzeczowy i spokojny odbyć rozmowę z wychowawcą klasy, sam na sam. Można starać się o wsparcie pedagoga szkolnego, dyrektora szkoły, pedagoga z rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej lub kuratorium oświaty nadzorującego tę szkołę. Poprosić uprawnione do tego instytucje o wsparcie postawy mającej na celu wyegzekwowanie działań naprawczych ze strony nauczycieli. Zadaniem szkoły jest bowiem zapewnienie wszystkim uczniom takich warunków do nauki, rozwoju oraz nawiązywania niezwykle ważnych kontaktów społecznych, aby każde dziecko mogło w sposób należyty wykorzystać swój potencjał, zgodnie z zasadą poszanowania godności i równości praw. Czasem jeszcze warto zastanowić się, czy my, dorośli, bojąc się o nasze dzieci, nie projektujemy na nie naszych emocji, naszego strachu, gniewu i niechęci, tym samym nie ucząc ich konstruktywnego poradzenia sobie z trudną sytuacją, a pogłębiając ich przeżycia. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Anna Czupryniak Pedagog, terapeuta, doradca rodzinny.
fot. Jarosław Pytlak Pomysł udostępnienia na fejsbuku wybranych haseł ze „Słownika pedagogicznego dla rodziców i nauczycieli zagubionych w nowoczesnym świecie”, publikowanych przez ostatnie pięć lat w kwartalniku „Wokół szkoły”, okazał się noworocznym „strzałem w dziesiątkę”. Pojawiła się lawina reakcji, gwałtownie przybyło osób śledzących profil bloga Wokół Szkoły. Okazało się, że owe hasła mogą się nawet podobać, choć oczywiście w różnym stopniu, odzwierciedlonym liczbą lajków i komentarzy. Samo w sobie jest to dla mnie jako publicysty cenną informacją o stanie ducha i zainteresowaniach Czytelników. Szczególnie żywy odzew wywołało hasło „Nie bawię się z tobą!”, zamieszczone w dwóch wersjach, które przytaczam tutaj na użytek osób niekorzystających z fejsbuka. NIE BAWIĘ SIĘ Z TOBĄ! (2015) – Prosty komunikat pozwalający małemu dziecku poinformować inne dziecko o niezadowoleniu z jakości wzajemnych kontaktów. Zdrowy przejaw kształtowania relacji społecznych w grupie rówieśniczej, przez niektórych rodziców określany jednak nowocześnie, mianem mobbingu. Mobbing w piaskownicy – tego nie wymyśliłby nawet Mrożek! NIE BAWIĘ SIĘ Z TOBĄ! (2020) – Prosty komunikat pozwalający małemu dziecku poinformować inne dziecko o niezadowoleniu z jakości wzajemnych kontaktów. Zdrowy przejaw kształtowania relacji społecznych w grupie rówieśniczej, przez rosnącą rzeszę dorosłych traktowany dzisiaj jako przejaw agresji (przemocy), wymagający interwencji. W wersji soft – rozmowy uświadamiającej wychowawcy z agresorem i/lub jego rodzicami o niestosowności takiego zachowania. W wersji hard – wsparcia psychologicznego dla ofiary i warsztatów zastępowania agresji dla całej grupy horyzoncie rysuje się już wersja super hard – pozew sądowy, do wyboru: przeciwko rodzicom agresora albo niekompetentnemu personelowi placówki oświatowej. Pierwotnie przesłanie tego hasła było proste: nie pchajmy swojego dorosłego nosa we wszystkie, nawet najbardziej banalne sprawy dziejące się między dziećmi i nie przenośmy do tego świata naszych ocen i pojęć. Jednak coś, co pięć lat temu wydawało mi się godnym wyśmiania absurdem, teraz nabrało rangi poważnego problemu, dotyczącego nie tylko dzieci, ale wciągającego również dorosłych. Rzecz w tym, że właściwie z roku na rok obserwuję gwałtowny wzrost rodzicielskiej troski o wszystko, co własnego dziecka dotyczy. Ot, takie rodzicielstwo totalne, kształtowane przez emocje, rosnące na toksycznej pożywce informacyjnej docierającej z otoczenia. Pisze komentatorka mojego posta na fejsbuku o rzeczywistości szkolnej swojego dziecka: „Będziesz się z nami bawić, jeśli wypijesz wodę z kałuży i zjesz ziemię spod krzaka”. Inna opisuje maczanie słonych paluszków w kleju i zmuszanie jej dziecka do zjedzenia tego. Jedno i drugie w kolejnym komentarzu słusznie zostaje uznane za obrzydliwe, złe i przygnębiające. Na tle takich opisów zdarzeń moja sugestia, wynikająca z treści hasła, żeby nie ingerować niepotrzebnie w to, co dzieje się między dziećmi, może wydawać się słaba. Ale muszę stanąć w jej obronie, bowiem nie ma sensownej alternatywy. Nie wiem, czy świat stał się tak bardzo niebezpieczny, czy tylko rozsypało się nasze poczucie bezpieczeństwa, w czym pomaga nieustająca lawina informacji medialnych, złych, bardzo złych i tragicznych, ale za to przyciągających uwagę. Tylko w sprawach dotyczących młodzieży i tylko z ostatniego czasu: nastolatek zasztyletował w szkole innego nastolatka, szóstoklasista popełnił samobójstwo, bo nauczycielka techniki postawiła mu piątkę a nie szóstkę, brat zabił brata w kłótni o dostęp do komputera czy też konsoli do gier… To działa na rodzicielską wyobraźnię, nauczycielską zresztą też. Czy my-dorośli jesteśmy w stanie funkcjonować tak jak kiedyś, a jednocześnie zapobiec tego typu wydarzeniom?! Czy nauczyciel będzie musiał już zawsze brać pod uwagę, że jego fałszywy ruch przy wystawieniu stopnia może doprowadzić do tragedii? Czy rodzic, pozostawiając w domu dwójkę swoich dzieci, będzie już zawsze zastanawiać się, czy kłótnia pomiędzy nimi nie doprowadzi do tragedii? Odpowiedź nie może być pozytywna, bo tak funkcjonować się nie da. Nie ma takich zabezpieczeń organizacyjnych ani prawnych, może poza umieszczeniem dzieci w izolatkach i kaftanach bezpieczeństwa na dodatek, które pozwoliłyby zapobiec nieoczekiwanym efektom rozmaitych zaburzeń, szerzących się w młodym pokoleniu. Musimy przydawać rzeczom dotyczącym dzieci właściwą miarę, żeby nie uczynić z nich kalek psychicznych, a samemu nie zwariować. Faktem jest, że relacje między dziećmi w ostatnich latach zbrutalizowały się. Między dorosłymi zresztą też, od poziomu polityków aspirujących do rządzenia państwem, po wczasowiczów ukrytych za parawanami na plaży w Łebie. Dzieci nie żyją w próżni i chłoną atmosferę, którą tworzy całe społeczeństwo. Jednocześnie te same dzieci są dzisiaj, jak nigdy, postawione na piedestale. Nie miejsce to na rozważanie dlaczego, ale tak właśnie jest. Projekt „dziecko” ma być udany, dziecko zadbane i szczęśliwe. Niestety, szczęście utożsamiane jest z brakiem przeciwności losu, a nie z ich pokonywaniem. Z natychmiastowym spełnianiem marzeń, a nie staraniem o ich spełnienie. A za tym idzie brak gotowości na porażki i brak odporności w ich obliczu. Takich obrzydliwych, złych i przygnębiających sytuacji, jakich przykłady wymieniłem powyżej za komentatorkami z FB, w swojej karierze pedagogicznej widziałem setki. Ostatnio jest ich więcej, niż kiedyś, uczniowie przeżywają je mocniej, więc częściej, niż kiedyś proszę o interwencję psychologa. Ale nadal, podobnie jak kiedyś oczekuję najpierw od rodziców, aby zanim zaczniemy „coś z tym robić”, spojrzeli na sytuację przez dwa filtry. Pierwszy – autorefleksyjny – „Co takiego jest mojemu dziecku, że inne mu dokuczają?!”. Bo jednak nawet dzisiaj naturalnym stanem pomiędzy dziećmi jest wspólna zabawa. Drugi filtr nazwałbym zdroworozsądkowym. - Jeśli będą się z tobą bawić, pod warunkiem, że zrobisz coś głupiego, to się z nimi nie baw! Poszukaj innych koleżanek i kolegów (jeśli dziecko ich nie może znaleźć, tym bardziej patrz filtr pierwszy). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że często sytuacja staje się tak zaogniona, że dziecko sobie autentycznie nie radzi. Więc w sytuacjach kryzysowych pomoc pedagoga, czy psychologa jest potrzebna, jak nigdy wcześniej. Ale nie oczekujmy, że będzie tak w każdej sytuacji, bo zwariujemy, a dzieci wraz z nami. Puenty dla tych refleksji dostarczyło mi dzisiaj samo życie. Tak się bowiem złożyło, że wjeżdżałem kolejką gondolową na Jaworzynę Krynicką, a w wagoniku oprócz mnie podróżowało kilkumiesięczne dziecko w wózku, wraz z rodzicami. Wjazd trwa kilkanaście minut, więc zdążyliśmy sobie trochę pogadać o tym i o owym. W pewnej chwili wagonik wyjechał spomiędzy drzew i na twarz dziecka, które spokojnie leżało w wózku i obserwowało świat, padły ostre promienie słońca. Czujny tata natychmiast ustawił swoją dłoń tak, by zacienić oczy malucha. Ośmielony miłą rozmową, postanowiłem zaryzykować i zapytałem, czy mogę podzielić się pewną myślą, która dla rodziców może okazać się ciekawa. Po uzyskaniu zgody poprosiłem ojca dziecka, żeby cofnął rękę i popatrzył, co się stanie. A stało się to, co (było dla mnie) oczywiste – dziecko przymknęło oczy. Bez żadnego grymasu dyskomfortu! Ręka wróciła na miejsce, dziecko oczy otworzyło, powtórnie została zabrana – zamknęło. Zapytałem – dlaczego osłania Pan oczy dziecka? Przecież ono właśnie uczy się, jak radzić sobie z otoczeniem. Odbywa lekcję (jedną z setek lub tysięcy), do czego służą różne części ciała, w tym wypadku powieki. Nie należy mu tego doświadczenia odbierać! Owszem, gdyby zaczęło płakać lub wiercić się, może interwencja byłaby usprawiedliwiona. Ale jeśli nic się nie dzieje, trzeba pozwolić dziecku przeżywać także chwile dyskomfortu. Przejechaliśmy kolejne kilkaset metrów - maluch z zamkniętymi oczami - aż wreszcie młody tata nie wytrzymał psychicznie. Podniósł budę wózka, żeby twarz dziecka była w cieniu. Ale wysiadając z wagonika podziękował. Drodzy Rodzice! Jeszcze zanim dziecko pójdzie do szkoły, możecie zwiększyć jego odporność na przeciwności losu. Po prostu nie spełniajcie jego potrzeb z wyprzedzeniem. Dajcie szansę przeżycia dyskomfortu. Uczcie, że nie wszystko otrzymuje się tu i teraz. To nie są wydumane rady – naprawdę widać, jak bardzo dzisiejszym dzieciom brakuje dzielności, unicestwianej przez nadmiar opieki w dzieciństwie. Krótko mówiąc, pozwólcie swoim dzieciom "mrużyć oczy"! I "nie podnoście budy od wózka", jeśli dziecko nie da wyraźnego sygnału, że tego potrzebuje. *** Postscriptum (fragment artykułu z numeru 1/2014 kwartalnika „Wokół szkoły”): Trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu rodziców nie radzi sobie ze światem, który został pozbawiony jakiejkolwiek naturalności. Nie chodzi wyłącznie o przekształcenie środowiska przyrodniczego, ale także społecznego, które powoduje, że wychowanie młodego pokolenia straciło swój tradycyjny kontekst kulturowy, a stało się zadaniem heroicznym, wymagającym wymyślania wszystkiego od nowa. Zazwyczaj pod dyktando legionu Wujków Dobra Rada, którzy tylko czyhają, by sprzedać nieszczęsnym rodzicom jakiś towar lub pomysł (który zresztą jest dzisiaj również towarem). A jeśli nawet materiał prasowy zdaje się pełnić wyłącznie funkcję informacyjną, to i tak nie poprawia samopoczucia czytelników. Oto w numerze 22/2014 „Newsweeka” znalazł się artykuł Doroty Romanowskiej o przyciągającym uwagę tytule „Pochwała brudu”, w którym czytamy: „Dr David P. Strachan, epidemiolog z londyńskiego ST. George’s Hospital Medical School (…) w prestiżowym czasopiśmie medycznym „British Medical Journal” sformułował (…) tzw. „hipotezę higieniczną”. Zakłada ona, że od pierwszych chwil życia potrzebujemy mikrobów. Kontakt z nimi jest niezbędny, by układ odpornościowy nauczył się chronić nasz organizm przed zagrożeniem. – Bakterie, grzyby i inne drobnoustroje, które uważamy za złe, są częścią środowiska. Jedynie żyjąc z nimi, mamy szansę rozwijać się prawidłowo – mówi Michael Zasloff, immunolog z Georgetown University Medical Center. Organizm wystawiony od wczesnego dzieciństwa na działanie różnych mikrobów uczy się, które są dobre, a które złe. Z tej wiedzy korzysta potem przez całe życie.” W konkluzji dowiadujemy się, że eliminowanie z otoczenia dziecka naturalnych czynników chorobotwórczych wydaje się być przyczyną różnych rodzajów alergii i innych chorób związanych z wadliwym działaniem układu odpornościowego. A więc nie tylko wycinanie lasów tropikalnych, zanieczyszczenie wód i skażenie gleby, ale także… nadmiar czystości jest niebezpiecznym przejawem przekształcenia środowiska przyrodniczego. A teraz – to już moja własna inicjatywa – spróbujmy powyższy fragment artykułu przerobić, stawiając inną hipotezę, którą nazwę „opiekuńczą”: „Zakłada ona, że od pierwszych chwil życia potrzebujemy pewnej dawki dyskomfortu. Kontakt z nim jest niezbędny, by układ nerwowy nauczył się prawidłowo reagować na stres, pobudzając organizm do działania. Poczucie braku, frustracja, które uważamy dzisiaj za złe, i przed którymi ze wszystkich sił staramy się chronić dzieci, są częścią naturalnego środowiska społecznego. Jedynie żyjąc z nimi, mamy szansę rozwijać się prawidłowo – mówi Jarosław Pytlak, pedagog z Warszawy. Człowiek wystawiony od wczesnego dzieciństwa, w bezpiecznym skądinąd środowisku rodzinnym, na działanie różnych czynników stresogennych uczy się na nie reagować w sposób akceptowalny społecznie. Z tej wiedzy korzysta potem przez całe życie.” Nie potrafię przytoczyć wyników badań naukowych na poparcie „hipotezy opiekuńczej”, jednak znajduje ona pełne potwierdzenie w moim doświadczeniu. Wychowujemy pokolenie dzieci „przezaopiekowanych”, które z tego powodu prezentują brak szacunku dla innych ludzi, bo wszyscy są na ich usługi, nie są przedsiębiorcze, bo wszystko w ich życiu jest wyreżyserowane i nastawione na osiągnięcie z góry założonego efektu, i nie mają poczucia odpowiedzialności, bo wszystko, co ich dotyczy jest narzucone i kontrolowane przez dorosłych. W ten właśnie sposób przejawia się zgubny wpływ przekształcenia naturalnego środowiska społecznego, co już można dostrzec w młodym pokoleniu, a będzie – obym był złym prorokiem – tylko gorzej już za kilka lat. *** I jest, proszę Szanownych Czytelników! (JP-2020) Notka o autorze: Jarosław Pytlak jest dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 24 STO na Bemowie w Warszawie oraz pomysłodawcą i wydawcą kwartalnika pedagogiczno-społecznego Wokół Szkoły. Działalnością pedagogiczną zajmuje się przez całe swoje dorosłe życie. Tekst ukazał się w blogu autora. PRZECZYTAJ TAKŻE: >> Czy można (i warto) pracować coraz więcej? >> J'accuse...! >> Zmieniać szkołę? Koniecznie! Ale z rozwagą
Gdy dziecku dzieje się krzywda, z pomocą muszą przychodzić dorośli. Dziecko powinno też znać instytucje i osoby, do których może się zwrócić ze swoimi problemami. A dorośli mają obowiązek bezinteresownie udzielić mu wsparcia i niezbędnej pomocy. By ułatwić reagowanie w kryzysowych sytuacjach, przedstawiamy prawa i obowiązki dzieci, rodziców oraz nauczycieli. W Polsce nauka jest obowiązkowa do 18. roku życia. Obowiązek szkolny dziecka trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do uzyskania pełnoletności. Dziecko powinno chodzić do szkoły systematycznie i starać się aktywnie uczestniczyć w lekcjach, szanować kolegów i nauczycieli, przestrzegać regulaminu szkoły. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna, a każde dziecko musi mieć zapewnione miejsce w szkole państwowej. Dzieci: Prawa i obowiązki dzieci: * mają prawo do wychowania w rodzinie lub adopcji * darmowej nauki * wszechstronnego rozwoju swojej osobowości * kultury, wypoczynku, rozrywki * dostępu do informacji * ochrony zdrowia i opieki medycznej na najwyższym poziomie * prywatności * równości * ochrony przed wyzyskiem i poniżaniem * swobody wyznania i światopoglądu * zabezpieczenia socjalnego i odpowiedniego standardu życia Rodzice: Prawa i obowiązki rodziców: * mają obowiązek zgłosić dziecko do przedszkola, a następnie szkoły. Jeśli dziecko podejmuje naukę w innym mieście niż jego miejsce zameldowania lub w innym kraju, to rodzice pod groźbą grzywny mają obowiązek powiadomić o tym szkołę, do której dziecko teoretycznie powinno uczęszczać * rodzice dziecka podlegającego obowiązkowi szkolnemu są zobowiązani do: - zapewnienia regularnego uczęszczania dziecka na zajęcia szkolne. Każda nieobecność na lekcjach powinna być uzasadniona i pisemnie usprawiedliwiona - zapewnienia uczniowi warunków umożliwiających codzienną naukę i odrabianie lekcji - nienagannej współpracy ze szkołą * mają prawo do wychowywania swoich dzieci w duchu tolerancji i zrozumienia dla innych, bez dyskryminacji wynikającej z koloru skóry, rasy, narodowości, wyznania, płci oraz pozycji ekonomicznej * nie mogą zaniedbywać swoich pociech ani stosować wobec nich kar cielesnych * mają prawo wpływać na politykę oświatową realizowaną w szkołach ich dzieci. A nawet mają obowiązek osobiście włączać się w życie szkół (np. poprzez działalność w radzie rodziców, aktywne uczestniczenie w wywiadówkach) * mają prawo do pomocy materialnej ze strony władz publicznych, eliminującej wszelkie bariery finansowe, które mogłyby utrudnić dostęp ich dzieci do nauki * mają prawo żądać od odpowiedzialnych władz publicznych wysokiej jakości usług edukacyjnych * mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami * Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy (w tym i rodzice) ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją. Nauczyciele: Prawa i obowiązki nauczycieli: * muszą rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym im stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę * muszą wspierać każdego ucznia w jego rozwoju * muszą kształcić i wychowywać młodzież w duchu patriotyzmu, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka * powinni dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów * dyrektor szkoły powinien sprawdzać, czy uczeń systematycznie chodzi na lekcje * nauczyciel w sytuacji kryzysowej (np. szarpanina, wagary) ma obowiązek powiadomienia o tym wychowawcy klasy ucznia, pedagoga szkolnego lub dyrektora. Wówczas do szkoły wzywani są rodzice. Jeśli doszło do złamania lub naruszenia prawa, np. handlu narkotykami, pobicia, to dyrektor szkoły powiadamia o tym rodziców delikwenta i wzywa policję. A jeśli nauczyciel dowie się lub zobaczy, że dziecko jest zaniedbane przez rodziców, to powinien powiadomić o tym wychowawcę klasy, a ten pedagoga szkolnego i wspólnie powinni odwiedzić rodzinę. Gdy podejrzenia potwierdzą się, to szkoła powiadamia o zaistniałej sytuacji opiekę społeczną i sąd rodzinny, a sama otacza większą opieką potrzebujące wsparcia i pomocy dziecko Nauczyciel nie może: * używać wulgaryzmów w miejscu pracy * stosować przemocy fizycznej lub psychicznej wobec uczniów * wyśmiewać, szykanować, molestować seksualnie uczniów * narażać uczniów na utratę zdrowia lub życia * wykorzystywać stosunku zależności w celu wymuszania pożądanych działań lub zachowań * poświadczać nieprawdy, fałszować dokumentów szkolnych, brać udziału w procederze korupcji Drogie Uczennice, Drodzy Uczniowie Skończyły się wakacje, a Wy uśmiechnięci i wypoczęci wracacie do szkół. (...) Szczególnie gorąco witam sześciolatków rozpoczynających w tym roku wspaniałą szkolną przygodę ( ). W listopadzie tego roku mija 25 lat od uchwalenia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Konwencji o prawach dziecka - najważniejszego międzynarodowego dokumentu określającego prawa przysługujące dzieciom. Mam nadzieję, że w związku z tym wydarzeniem nowy rok szkolny 2014/2015 będzie czasem szczególnym dla całej społeczności szkolnej. To przecież znakomita okazja do rozmów o Waszych prawach i potrzebach - nie tylko edukacyjnych. Zachęcam więc rady pedagogiczne, samorządy uczniowskie i rady rodziców do podjęcia różnorodnych inicjatyw podkreślających podmiotowość dziecka i przypominających o jego prawach - także do wypoczynku i zabawy (...). Proszę więc dzieci i nauczycieli o wspólne przygotowanie ciekawych zajęć, promujących prawa dziecka i wiedzę o Konwencji o prawach dziecka. Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami Wasz rzecznik Marek Michalak ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail Zobacz: EBOLA atakuje! Jest gorzej niż zakładano! Polsce grozi epidemia? [WIDEO]
Dołączył: 2021-01-24 Miasto: Dzicz Liczba postów: 67 15 czerwca 2022, 15:55 Hej! Dziś u mnie w domu na tapecie temat prześladowań w szkole. Mnie samą to spotkało więc poznałam gorzkie uczucie bycia prześladowaną i gnębioną. Zawsze powodem tego była moja sylwetka i to ile ważę. Nawet gdy w okresie dojrzewania wyszczuplałam i miałam tylko lekką nadwagę, to i tak od czasu do czasu zdarzyły mi się przykre sytuacje. Wystarczyło, że nie byłam tak szczupła jak moje koleżanki z klasy. Dodam jako ciekawostkę, że 90% tych przytyków i podłych akcji było ze strony chłopców, nie dziewczyn. No właśnie.. Czy jest jeden uniwersalny sposób na to aby pomóc takiemu dziecku, zniechęcić te osoby do prześladowań itp? Taki sposób działający. Pamiętam, że wtedy szukałam pomocy i czytałam pełno pustych fraz w gazetach i internecie typu "ignoruj ich" czy coś w tym stylu. W moim wypadku ignorowanie nie pomogło, bo ta grupa chłopaków sama siebie nakręcała i nawet nie zależało im na mojej reakcji. To co mi pomogło, to poproszenie o pomoc chłopców z mojej klasy. Poszli oni do tej grupy prześladowców i im zagrozili. Miałam spokój do końca szkoły. Często jednak konflikt istnieje w klasie i cała klasa jest nastawiona przeciwko jednemu dziecku. Teraz mam taką sytuację w rodzinie. Podzielcie się swoją historią jeśli macie ochotę na rozmowę. 😉 Dołączył: 2021-05-16 Miasto: Szczecin Liczba postów: 460 15 czerwca 2022, 16:00 Bylam gnebiona większość życia szkolnego, od podstawówki aż do liceum. Co pomogło? Zmiana szkoły. Nie tylko przestałam być kozłem ofiarnym, ale w końcu znalazłam własną paczkę przyjaciół. Albo to raczej paczka znalazła mnie 🙃 Dołączył: 2011-03-27 Miasto: Wyspy Kokosowe Liczba postów: 2816 15 czerwca 2022, 16:33 Na szczęście nie doświadczyłam takich nieprzyjemności. Jeśli chodzi o szkole podstawową to pamiętam na początku była sytuacja, że grupa chłopców faktycznie dokuczała jednej dziewczynce, ale szybko zostało to ukrócone. U córki w klasie były były dwie sytuacje gdzie pani postawiła szybko dzieciaki do pionu. Raz w pierwszej klasie! jedna z dziewczynek dogadywała innym, że są grube. Miała hasła typu nie zryj tego cukierka bo ci d**a urośnie 🤷♀️ wogole założyła jakiś klub odchudzania. W szoku byłam jak to usłyszałam, ale moim zdaniem to się wynosi z domu. Bo albo się na oglądała jakiś filmików albo tata dogaduje mamie. Innego wytłumaczenia nie znajduje. O jak słyszę to takie problemy są teraz dosyć częste. Kolegi córka 'dzieki' koleżankom, w wieku 11 lat nabawiła się anoreksji. Najmłodsza na oddziale nie była. Moim zdaniem żeby pomóc takiemu dziecku i zapobiec takim sytuacjom trzeba działać od razu. Jeśli przymyka sie oczy na złe zachowania i udaje, że nic się nie dzieje to takie atakujące dziecko czuję się bezkarne. Fakt, że często rodzice nie współpracują bo sami są winni takiej sytuacji. Jednak jeśli nauczyciel nie będzie ignorował i każdorazowo zglaszal każda sytuację to jest szansa na poprawe. Edytowany przez zolzaaaa 15 czerwca 2022, 16:46 Ada20222022 15 czerwca 2022, 16:40 W magicznych latach 90-tych chłopaki ze szkoły, przezywali mnie szkieletor (była taka kreskówka) i w dodatku naśladowali ten śmiech... Straaaaaaasznie się wstydziłam na WF-ie tej mojej figury patyczaka. Dołączył: 2014-01-20 Miasto: Wrocław Liczba postów: 2065 15 czerwca 2022, 17:39 Ja nigdy nie doświadczyłam prześladowań. Gdyby moje dziecko było oprawcą to by dostało pasem, a potem zero komórek, komputera i internetu przez miesiac. Nawet złamanego grosza na batonika by nie dostało. Może by się ogarną. Kolezanka z pracy akurat dzisiaj opowiadała, że w klasie jej córki chodzi jakaś dziwna dziewczynka, która dzieciom pokazuje gest „nie żyjesz”, czyli przejeżdża palcem wskazującym po szyji. Córka im się skarżyła. Z mężem kazali jej następnym razem jak to zobaczy pokazać jej faka. Nie wiem czy to dobry pomysł. Może Wy macie jakiś lepszy? 😂 Edytowany przez .Daga. 15 czerwca 2022, 17:41 Dołączył: 2021-02-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 580 15 czerwca 2022, 17:43 Była u mnie w klasie w podstawówce dziewczynka z lekką niepełnosprawnością intelektualną i deformacją żuchwy. Dzieciaki, szczególnie chlopcy nie dawali jej żyć. Było mi jej zawsze szkoda i jako jedyna zapraszałam ją do zabawy, rozmawiałam z nią na przerwach itp. Zawsze sie wtedy bardzo cieszyla i mnie przytulała. Po takim przytuleniu inne dzieci sie ze mnie smialy ze jestem "skażona", ale bylam bardzo lubiana i te smieszki szybko mijaly a ja sie tym jakos bardzo nie przejmowalam. Nie przypominam sobie, żeby nauczyciele jakoś reagowali. Myślę, że warto uczyć swoje dzieci, żeby wspierały osoby prześladowane, żeby nie czuły się osamotnione. Edytowany przez Tonya 15 czerwca 2022, 17:48 Dołączył: 2010-01-03 Miasto: Panama Liczba postów: 10673 15 czerwca 2022, 18:10 W magicznych latach 90-tych chłopaki ze szkoły, przezywali mnie szkieletor (była taka kreskówka) i w dodatku naśladowali ten śmiech... Straaaaaaasznie się wstydziłam na WF-ie tej mojej figury patyczaka. Ja również byłam wyśmiewana przez chłopców z powodu chudej sylwetki. Znienawidziłam szkołę i zaczęłam nosić obszerne bluzy. Ale co się dziwić gówniarzom, skoro wiele osób dorosłych, choćby na tym forum, uważa że chudość nie ma prawa się nikomu podobać, jest nieapetyczna (mowa o kobiecie czy porcji mięcha?) i niekobieca. Dołączył: 2010-07-27 Miasto: Liczba postów: 1400 15 czerwca 2022, 18:20 Nie miałam tego problemu. U dzieci w klasie też nie ma gnębienia. Córka ma w klasie koleżankę, którą zna od przedszkola. Ta dziewczynka jest bardzo gruba mimo 9 lat. Wszystkie dzieci ją uwielbiają i zapraszają na urodziny. Nikt nie wyzywa jej że jest gruba. Na prawdę super fajna i sympatyczna dziewczyna. Myślę że mogłaby schudnąć, ale mama która też nosi rozmiar xxxxxxl tłumaczy że dziewczynka ma problemy hormonalne i bierze leki. A na każdej szkolnej imprezie dobija ją jeszcze litrami coli i chipsa mi. W podstawówce widzę że nie ma tego problemu. Nie wiem czy problem nie wyniknie jak zacznie się dojrzewanie i szkoła średnia. Dołączył: 2009-04-30 Miasto: Windorp Liczba postów: 1921 15 czerwca 2022, 18:22 Byłam wyśmiewana od podstawówki aż do liceum. Nawet na studiach kiedyś usłyszałam z tyłu komentarz (niezbyt cichy) "taka gruba, że ekran zasłania ". Moim zdaniem ignorowanie nic nie da, przynajmniej mi nic nie dało. Miałam w podstawówce i gimnazjum 2 przyjaciółki (wtedy tak o nich uważałam), nigdy nic nie powiedziały do osób, które mnie przezywały, może to by coś dało, bo one były lubiane. Mój narzeczony był wyśmiany w szkole tylko raz, zareagował ciosem w twarz dla przesladowcy, potem go przewrocił na ziemię, dalej bił i na tym się skończyło, już nikt go nigdy nie zaczepił. A taka szara myszka jak ja, która nigdy się nie odgryzła była tyle lat prześladowana. Dołączył: 2018-04-14 Miasto: Wrocław Liczba postów: 8380 15 czerwca 2022, 18:23 Nie byłam nigdy prześladowana. Byłam bardzo lubiana w podstawówce i często pomagałam dzieciakom, którym ktoś dokuczał bo mnie nikt nie ruszył ;) Nie wiem jakbym się zachowała w sytuacji gdyby ktoś mojemu dziecku dokuczał. Bo najgorsze, że szkoła ma zazwyczaj wywalone a do tego jeśli rodzice oprawcy nie współpracują bo nie widzą problemu lub uważają, ze to niemożliwe bo ich dziecko to anioł, to tak na prawdę cieżko coś zdziałać. Jakaś policja czy coś to juz dopiero jak coś konkretnego się wydarzy a dobrze by było jakby takie sytuacje zdusić w zarodku. Jakbym się dowiedziała, że moje dziecko jest takim gnębicielem, to choć dzieci swoich nie biję, to dupa by mu pękła na pół i byłby zakaz wszystkiego do usranej śmierci i dużo gadek umoralniających i tłumaczących. Ale widzę póki co że rozmawianie z nimi już na tym etapie dużo daje, bo moje dzieci nie dokuczają nikomu a też wręcz bronią, szczególnie syn - jako jeden z nielicznych bawi się z chłopcem z klasy, którego większość gnębi i stara się im tłumaczyć czemu nie powinni mu dokuczać ;) Całe szczęście że nie uwzięli się za to też na nim.
dzieci dokuczają mojemu dziecku w szkole