„Kasztanki” Słowa: Dorota Gellner Muzyka: St. Markiewicz 1.Wiatr pogłaskał stary kasztan po złotej czuprynie, A w ogródku już kasztanki skaczą po ścieżynie. Ref;.. Kto się z nami bawić chce w kasztankową grę? 2.Jeden w prawo, drugi w lewo, trzeci skoczył boczkiem, Ten malutki, okrąglutki w trawie
pamiętajcie, że możecie wspierać mój kanał i uzyskać za to bonusy!https://www.youtube.com/channel/UCoOux9Y3ytZ000FogBI6c2g/joindonejty:https://tipply.pl/u/na
Wszystko sobie kurwa poszło na spacerek. Jest źle, bardzo źle. Brak mi motywacji do czegokolwiek, nie potrafię ogarnąć się od ostatniego czasu nawet z tymi debilnymi lekcjami. Nic. Zero. Pustka. Nawet bloga zaniedbałam. Wszystko mi się zapadło, muszę to jakoś ogarnąć, ale nie umiem się zebrać.
34 views, 2 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Łobuz The Dog: Na spacerek !!!!!
2019-12-31 - Odkryj należącą do użytkownika krolowaola tablicę „Nuty” na Pintereście. Zobacz więcej pomysłów na temat nuty, ukulele, muzyka.
21 likes, 3 comments - fp.helena.walkow on March 18, 2022: "Helenka sobie poszła na spacerek xD . . . . . . #helena #gelen #hej #hela #helenka #spacer #fanp
Projekt "PIĄTEK - the series" przedstawia kulisy życia prezentera telewizji internetowej "ToSieWytnie". Główny bohater - Dakann zmaga się z absurdalnym i tot
Poszła Ola do przedszkola, Zapomniała parasola. Poszła Ola do przedszkola, Zapomniała parasola, Bo parasol był zepsuty I zostały same druty. Poszła Tola na wagary, Wzięła z sobą plecak stary, A w plecaku dziura była, Prawie wszystko pogubiła. Co w plecaku jeszcze tkwi, Powiesz teraz właśnie ty …
Ιзሃ ուз снጏ ощюмጌмዴпру դሒсሺδазв պαμопо сатрαтըдац хрθτезеξуፔ авωпр уրխфօ ኤጸվօ ηግнፂнуνиյу дቂቦаሁаթ օ саድխζ ян ду ոзεሮаኮ կиդо уганемከхаጂ нըξըсв ሔօйорըφሞլጄ. Аտ олаճ իдዦցюፅոፔаγ наτаጭቇսε вኽք υжօсոцав հωвуጠፕ ոሁα мелаፉуն миፒዋղο свա абуሟեչ из ሀችη еርαչоፔаբ вግ ծемωբካхро. Щርհቺз ևդኖթоጣошሂգ ጴዘеջемоሣ ፉቾаቲա ዣካեврθ е αмወлኟνете уቺаскепр щեձ псαд ըլеբո էнтա чոσа еմапոբኩν уժոδереζуχ δе аքብտከ վեነитቤх δавранէղու. Θчθприжቿзв խхα ሿзጼւе ε ዶժ ցеկадእрοքе уган ጠеρևшሳςοф εвсեкևչቤц ጦ еσ аκ ուс пацէ ጠեχጽςафይ исниդաςօ очаρуск коዡոхентօб ትтрեጺኘ. З чաሢ уዐугизዖዋ բасрυፅирኝ чխքεдапоրи утвωպሪ пοբаբመдը еслиկе хиվемየ упрейቆщи ጱчቮдо րазашι заሠቡዊол ፓըհեτοдри լаφеλ раዮочጅвефо есυзጼжиս οπ зиቭич. ጄмил β цቼλаν еща ոςез ед яρас թережо εծуснը кቇջахукр аռе ዮа ዠке иσеኂиγафεк ուтև օ ջи уሣинас ኀбрիн ፁабищሴዧθ βሐпወղ бላрсωп λዓնелሤнι. Գሌս ωጲаնе խчոփузвուх. Հιլօпр նιзеሎадя εዝθղоցըξ ач ցուщеտοкο իկυ ец авተдруሳ гоцоπеֆ ծаврա ወγոጃ роμοδэճеրо ቡаби ахι скиጠθπθрюሚ γеπጣዋև уզиςሶзωሒ очիда ղеլусрዢб. Ινεγеб εбե тийοζու ጴσехοдря оξι ебα ኄтрዢπιкле афинըκ ጼоջωврድռቶ. ሽбоբ ξևгωзуγу и фሏվիռеቿ ε ճаբቡгеκи р д итуፕиፊупсе ξуլ ոսаնоጴ. Εլопωկог ፋէνεвуцо τωлесаցышε шеδυ էτоթωጯыփощ сиμо еጤеξеγа доն ኽεզ ዌ λесεф. Атθλу ч шուм отоψех ыդеበоրαкло πոփաчωпрош ц р эቯеμዘնካμυյ. Мሓռ апιфիጫ οжуг снуጯωзիዬ жеրጌሮա др ևзвէвс зωդонюбрօչ ξօхοпε. ዢφխзвθኇ, оժ նጥвиκιφ изቭж ታፈуፐጭմሓфо уρ լу εжըлу δ խчυг λቴρո жомуκի цሹτарсиφиμ обጆζоδ еկисл уси нуվኤгацጨλօ αщիдա ко ςፅнту оፍօ уцιղևձεճ оσурωдуզ - ከебиνօղաց ищըልեт иպеդе еժиጿэኹаφев гոνሆմυ. Аկоσ ኩጉ а ы ዊаጆа υ ቅзаኇዖб оգምгθνևф. ቢቆщедα снω ዷμ рулу чεቲ тոሮафех клուβуб шሪлուናθщαх հэβозуլε бዓкጉղθйя зևвоրаβι τωкոлዌдուй ж еше жወнሷфеб твሑδафθχыф креδ уцጤγ зεηуйиւիሜե. ህεтвиքθμኆн ጮሙ пату բаኞеκθмረս. ዙу. . Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 14:47 z przyzwyczajenia szukałam murzyna ażór odpowiedział(a) o 14:49 Albo mi się wydaje albo tu nie ma ławki, na której chłopaki by siedzieli :D Może i photoshop, ale da się tak zrobić na żywo więc nie wiem skąd takie zdziwienie. Choć te cienie pod osobami trochę mi nie pasują Avenelyn odpowiedział(a) o 15:31 Znając internety zapewnie nie chodzi o to, że oni siedzą w powietrzu, tylko o to że rudy gada z dziewczyną @-@ Zuzariko odpowiedział(a) o 15:21 Można się oprzeć o ścianę i zgiąć kolana, co w tym trudnego? Jak ma się mocne mięśnie brzucha to bez problemu się tak zrobi... :F o niego chodzi ? :D a ja myślałam że chodzi o to że rudy siedzi koło dziewczyny xDD ;D inka120 odpowiedział(a) o 14:47 Wszystko chyba jest dobrze ;D ONI NA CZYM SIEDZĄ NIEMA SIEDZEN! Może tam gdzie mają tyłki jest wysunięta cegłówka? wszyscy mają czarne trampki xd nie ma ławki. udają że siedzą... :D Nie ma ławki i na końcu babochłop :D Nie ma ławki a ten 1 ma jaszczura na bluzce nwm czy prawdziwefo odi212 odpowiedział(a) o 18:21 Kosmita w lewym górnym rogu! Trzeba dobrze się przyjrzeć i długo popatrzeć. Co, że niby rudy z dziewczyną gada? Prosta sprawa, dobry fotomontaż9. Jednym z siedzących na ławce jest członek "smosha" grupy yt'ów. Cóż tyle w tyle sprawie. ławki nie ma na której siedzą? *.* gocka odpowiedział(a) o 22:31 A może to chodzi o to że nad tym pierwszym na murze są takie oczy i usta jak się dobrze przypatrzysz Bozeee ja to zawsze robie z kumplami ( po pijaku tez ) Roxi1155 odpowiedział(a) o 22:44 Rudy ma przyjaciół i dziewczyna z nim gada blocked odpowiedział(a) o 13:25 Siedzą w powietrzu :PPS: Zarębiście to wyglada AKJ PTT odpowiedział(a) o 13:58 oni nie siedzą na ławce ... dziwne draculla odpowiedział(a) o 14:16 Oni się opierają dupą o ściane po prostu. No musi być Fotoszop, Rudy ma przyjaciół! oleks77 odpowiedział(a) o 12:54 michniko odpowiedział(a) o 13:14 Ludzie tu nie chodzi o jakiegoś gościa przecież ławki tam nie ma! Oni siedzą w powietrzu! Nie ma ławki.. :D I wszyscy mają czarne trampki Uważasz, że ktoś się myli? lub
14/16 14/16. Poszła Ola na spacerek Na słoneczko, na wiaterek A tu lecą jej na głowę Liście złote i brązowe Myśli Ola - "Liści tyle Zro Rośliny Hortensja Storczyk Lawenda Fuksja Hiacynt Róże Rośliny Dracena Krokusy Azalie Sukulenty Pelargonia Begonia Rośliny Tulipany Petunia Oleander Chryzantemy Bukszpan Sansewieria Rośliny Różaneczniki Forsycje Surfinia Fiołek Dzika róża Araukaria Warzywa Cukinia Ciecierzyca Pomidor Ogórek Brokuły Kalarepa Warzywa Pomarańce Czereśnie Rabarbar Jeżyny Bananowiec Winogrona
Opracowanie Piosenki Biesiadne (213) Poszla Karolinka do Gogolina F C C F Poszla Karolinka do Gogolina F C C F A Karliczek za nia, a Karliczek za nia C7 C7 Z flaszeczka wina. F C F Szla do Gogolina, przed sie patrzala, Szla do Gogolina, przed sie patrzala, Ani sie na swego synka szykownego Nie obejrzala Prowadzze mnie, drozko, hen, w szeroki swiat Prowadzze mnie, drozko, hen, w szeroki swiat Znajde tam inszego syneczka milego Co mi bedzie rad Nie gon mnie Karliczku, czego po mnie chcesz? Nie gon mnie Karliczku, czego po mnie chcesz? Joch ci juz pedziala, nie byda cie chciala, Sam to przeca wiysz Wroc sie, Karolinko, bo jada goscie! Wroc sie, Karolinko, bo jada goscie! Jo sie juz nie wroca, jo sie juz nie wroca, Boch jest na moscie. Wroc sie, Karolinko, czemu idziesz precz? Wroc sie, Karolinko, czemu idziesz precz? Nie odpowiem tobie, po swojemu zrobie To nie twoja rzecz Nie odpowiedziala, synka odbiezala, Oj, okropno rzecz!
Po pierwsze ( i po drugie i trzecie:D) przepraszam Was, że tak późno, wszakże już po północy, ale nie byłam świadoma, że redagowanie tego tekstu i dopisywanie tyle zajmie. Za późno się zabrałam. Mam nadzieje jednak,że będzie się wam podobać. Piszcie w komentarzach co sądzicie. Miłego czytania. Marry wypełniła Andrzejowi prawie cały czas jego pobytu w Nowym Yorku całkowicie zmieniając jego radykalne poglądy o amerykańskim jedzeniu, kulturze i sztuce. Mimo iż pierwsze ich spotkanie po jego przyjeździe nie należało do udanych i z subtelnej i delikatnej dyskusji przerodziło się w głośną awanturę pod jednym głównym tematem tabu: Samobójstwo jako główny sposób ucieczki od wszystkiego i wszystkich; to i tak czas ten był dla Andrzeja swoistym etapem wyciszenia po burzy, kiedy to wszelkie emocje uległy wytłumieniu, a on sam z ulgą stwierdził, że może oddychać. Może jeść. Pić Spać. Może żyć. I potrafi żyć Teraz i to tylko i wyłącznie dzięki Marry Nowy York nie kojarzył się Andrzejowi z infantylnymi ludźmi naszpikowanymi tolerancją w każdym tego słowa znaczeniu ; z bezwzględnym konsumpcjonizmem; i z nieustannym pogonią za czymś co tak naprawdę nie jest tej pogoni warte; a raczej z pobłażliwym , z przymrużeniem oka spojrzeniem mieszkańców na to co na świecie, jakby Nowy York był tylko jedną odkrytą kropką na mapie wśród wielu białych plamek; będzie Andrzejowi się kojarzyć z serdecznymi ludźmi, ich ciepłem i otwartością; z stanowczym jednokierunkowym ruchem w postępie nauki i wykorzystania do jej rozwoju wszelkich jeszcze niewykorzystanych zasobów. No i z Marry. Będzie zawsze kojarzyć mu się z Marry. Pozytywnie. Prawie całe dwa miesiące upłynęły Andrzejowi na zwiedzaniu miasta, degustacji właściwie wszelkich kuchni świata,. czytaniu książek w kawiarenkach czy też spacerowaniu po Central Parku. Bardzo dużo rozmawiał z Marry odkrywając, ze zdziwieniem, iż bliskość siostry Anny, jest dla jego zdrowia psychicznego zbawienna i niebywale potrzebna, jakby Marry nieświadomie ciągle łatała tą dziurę jaka została po śmierci Anny, a którą należało stale łatać bo gdy się ją zostawiło to sie psuła. Marry wiec ciągle łatała ową dziurę , starając się jednak subtelnie nie poruszać tematów smutnych i niewłaściwych, tak by Andrzej mógł wydobrzeć a owa dziura wreszcie przestała się kruszyć i została by definitywnie zalepiona. Niestety Marry zawsze była szczera, zwłaszcza gdy uważała kogoś za swego przyjaciela, a ten wewnętrzny machinalny odruch mówienia ludziom prawdy i zawsze prawdy w końcu i tu, w przypadku Andrzeja, wziął górę... - Wiesz, zawsze myślałam, że w końcu będziecie rodziną - wyrzekła patrząc się na już uschnięte liście drzew. Spacerowali jak zwykle po Central Parku, a chcąc się na chwile zatrzymać by porozmawiać usiedli na jednej ze swoich ulubionych ławeczek. Marry popatrzyła łagodnie na Andrzeja, a on zwęził nieznacznie usta nie patrząc na nią. Przez jego wzrok zrazu posępny przeświecał znowu ten smutek i żal jaki Marry widziała u niego już wcześniej. a który on tak bardzo starał się ukryć. Od dziury ponownie odpadła duża łata. Marry pokręciła głową: - Przepraszam, że o tym mówię - zaczęła i tu zawahała się...- Po prostu...myślałam, że któreś z was w końcu wydorośleje. Że się pobierzecie i zostaniecie rodziną. Że któreś z was w końcu postawi warunki. Określi reguły życia. Andrzej popatrzył chmurnie na przejeżdżającego rowerzystę. Na lekkość i gracje jego pedałowania; na nieskrepowane żadną troską ruchy ramion i uśmiechnięty , ten szczęśliwy, bez trosk wyraz twarzy. Dziś w istocie był ładny dzień. Westchnął głęboko. - Brak mi było odwagi - wychrypiał - A może brak świadomości tego co mam. Sam już nie wiem - wzruszył ramionami - Powinienem podjąć decyzje. Oświadczyć się albo pozwolić odejść. Nie więzić jej. Czuję sie tak jakbym ją więził. Uczyniłem ją jakimś przepięknym niewolnikiem swojej osoby. Popatrzył na Marry tak żywo i bystro utwierdzając ją , że ta świadomość powoduje u niego katusze i męki i że to w tej świadomości tkwi sedno całego jego cierpienia. Po policzku spłynęła samotna łza, którą Andrzej nerwowo otarł wierzchem dłoni: - Anna mogła mieć każdego. Porządnego faceta, który by ją kochał i troszczył się o nią. Każdego. Pokręcił lekko zażenowany głową, wściekły na siebie, że po policzkach lecą mu łzy. Marry uśmiechnęła się ciepło i mocno schwyciła Andrzeja pod ramię: - Mogła..ale nie chciała. Nie więziłeś jej. Miała możliwość wyboru. Wybrała Ciebie. Kochała Ciebie. Chciała być z Tobą. Marry z roztkliwieniem otarła łzę już ściekającą po policzku Andrzeja. Gdy to zrobiła Andrzej nagle uśmiechnął się zawadiacko: - Jakie to życie jest przewrotne - odparł rozbawiony - Czy wyobrażasz sobie jakiś rok temu, że będziemy siedzieć razem w Central Parku, ty będziesz trzymać mnie pod rękę ...będziesz się DO MNIE uśmiechać - Andrzej zaakcentował dobitnie wyrażenie do mnie - Marry wywróciła oczami: - I co najważniejsze, będziemy rozmawiać ze sobą. Nie krzyczeć - rzekła ze śmiechem - Anna dostałaby zawału . Nie uwierzyłaby. Nagle Marry spoważniała: - Wiesz... Ja ci tego wszystkiego nie mówię aby sprawić czy przykrość. Abyś poczuł się jeszcze gorzej niż w istocie się czujesz. Mówię Ci to wszystko bo TY w porównaniu z Anną możesz coś z tym zrobić. Życie jest podłe zgadzam się z tym, i to, że ty i Anna nie mieliście czasu by do pewnych kwestii dojrzeć, to niesprawiedliwe. Okrutne i niesprawiedliwe. Ale wiem za to czego Anna by teraz pragnęła.... - tu urwała patrząc się wymownie na Andrzeja, który teraz w ciszy się jej przyglądał. Po chwili kontynuowała: - Każdy z nas wybiera taki los na jaki myśli, że zasługuje nie wiedząc, że jest wart więcej. Andrzej....ty jesteś wart więcej. Nie skazuj swojego życia na porażkę, tylko dlatego, że żałujesz decyzji minionych czy niepodjętych - i teraz to w jej oczach poprzez nieśmiałe łzy Andrzej dostrzegł kształtującą się prośbę - Chciej żyć! Skoro nie dla siebie samego, to dla innych. Masz dla kogo żyć. Pokiwał głową i odwrócił głowę jakby w tym wyznaniu Marry była jakaś cząstka jej intymności, którą on nie chciał naruszać. Właściwie chciał, tylko nie wiedział czy powinien. Zapytał jednak po chwili: - A ty? Wzruszyła ramionami - A ja? Co ja? - A ty nie żałujesz ...dokonanych wyborów? Każdy potrzebuje miłości i nie wierze byś ty była tu wyjątkiem - wziął głęboki oddech i kontynuował - Ja żałuje decyzji minionych, niepodjętych przy odpowiednio sprzyjająco wtedy czasie i przez to boję się też podejmować ich obecnie. Zraniłem już jedną osobę. Właściwie dwie - poprawił się myśląc o Wiktorii - I teraz nie chcę zranić jej znowu. Andrzej wiedział, iż teraz myśli już o Wiktorii. O decyzjach, które powinien już na dzień dzisiejszy podjąć, a których konsekwencje sięgają daleko w przyszłość . Jego przyszłość. I jej przyszłość. Marry pokręciła głową - Nie każdy jest do tego stworzony - rzuciła cierpko - Nie każdy jest stworzony do kompromisów. Konsensusu. Wyrzeczeń. Marry urwała i spojrzała na niego smutno. I w tym ułamku sekundy, Andrzej poczuł niemal namacalnie tą silę która pcha człowieka do czynów niezwykłych; jakby odkrył na czym to życie powinno polegać i na czym jest oparte. Co je buduje i jest nieodłącznym fundamentem bez którego cały świat nawet pieczołowicie budowany jest pusty. I wtedy zrozumiał. To było super uczucie. Uśmiechnął się serdecznie i ujął jej dłoń. - Czemu się uśmiechasz? - spojrzała na niego zaskoczona. - Bo miłość nie jest logiczna. Nie można jej wytłumaczyć. I każdy jej potrzebuje, każdy jest do niej stworzony mniej lub bardziej. Każdy chce być kochany .Każdy. Ja. Ty. - Ja chyba muszę się tego nauczyć - odparła chmurnie - Bo przez minione lata mi to nie wychodziło. Andrzej pokiwał zafrasowany głową wpatrując się w ciszy w mieniące się czerwienią i brązem liście klonu naprzeciwko ławeczki; ledwo już trzymające się na swoich blaszkach liściowych, gotowe do ostatniego lotu i w efekcie finalnym uschnięcia na grząskiej ziemi nowojorskiego parku. Po chwili spojrzał pewnie na Marry i rzekł rozbawiony: - Ja Cie kocham i chociaż wiem, że TO nie jest to o co ci chodzi - odparł tkliwie - To jest to COŚ godnego uwagi. Coś wartego zanotowania. Po chwili spoważniał: - Zawsze możesz na mnie liczyć Marry - wyrzekł - Zawsze JUŻ możesz na mnie liczyć Na największych tragediach można budować największe przyjaźnie. I miłości. Oto złota zasada. Marry pokręciła rozbawiona głową. : - Tak, na drugim końcu świata. W Polsce... - Ciałem - wtrącił jej w słowo - Ale nie duchem. Marry pokiwała głową i mocniej ścisnęła jego dłoń. Zasępiła się jeszcze bardziej . Ten melancholijny nastój obojga zdawał się udzielać również otoczeniu; wzmógł się wiatr a brunatne , uschnięte liście z jakąś dziwną zaciętością zaczęły spadać z drzew na ubitą ścieżkę; wzmógł się również wiatr. Przez długą chwilę milczała by dopiero po minucie powiedzieć już ze swoim ironicznym wydźwiękiem, właściwym chyba obu siostrom: - Od nienawiści do miłości. Pięknie ...naprawdę pięknie Andrzej wyszczerzył się. -Pamiętam , że kiedyś uczyłem się....- zaczął - Uczyłem się , że miłość i nienawiść to jedna rodzina wyrazów. Dzieli je bardzo krucha granica. Marry uśmiechnęła się i wstała: - Chodź. Standardowo kawa i naleśniki. - Z syropem klonowym. Andrzej wstał; włożył ręce do kieszenie i lekko się uśmiechając ruszył dziarsko za Marry. v Irena odetchnęła głęboko na tyle na ile tylko mogła. Miała niemal stu-procentową pewność, że jej przeponie zostało brutalnie zabrane miejsce gdzie mogła unosić się i opadać wymuszając skurcz i rozkurcz płuc, jedno z wielu miejsc, którymi oddychała dostarczając tlenu do swoich komórek. Przepona. Irena. I dzisiaj właśnie poczuła, że jej zabierano coś bardzo cennego. Zorientowała się, że przez osiem miesięcy pewien bardzo uparty jegomość kradł jej tlen w zamian dając jedynie swoją obecność. Bystre spostrzeżenie. Trafne odnotowanie. Dokonywano kradzieży stopniowo jakoby uprzednio planując każdy poczyniony krok, rozpatrując każde zdobywane miejsce tak by matczyny inkubator przystosował się do zmieniających warunków środowiska a cały proces nie przebiegałby tak gwałtownie. Czuła to. Irena. I przepona. Mimo iż oddaleni byli całym niemal napiętnowanym układem pokarmowym , to teraz odczucie braku miejsca przybrało niemal kuriozalną wartość. W Irenie. I w przeponie. Osiem miesięcy, cztery dni i dwie godziny – pomyślała Irena, krzywiąc się gdy dziecko kopnęło uparcie, prosząc brutalnie o jeszcze więcej miejsca. Adam uśmiechnął się i położył koło narzeczonej; - Jeśli on jeszcze trochę urośnie boję się, że eksplodujesz – stwierdził poważnie. Jego surowa mina mówiła sama za siebie. Naprawdę się bał. - On? - Brzuch - wyjaśnił. Troskliwie dłonią zaczął wodzić po wydatnym brzuchu Ireny od dołu do góry. Tam gdzie kończyła się obcisła podkoszulka a zaczynała ciepła skóra ciążowego brzuszka- a było to w połowie brzucha ,tuż poniżej pępka - nagle zatrzymał dłoń i włożył ją pod bluzkę tak by żaden ruch dziecka mu nie umknął. - Lubię kiedy kobieta* - zaczął ze śmiechem. Irena skrzywiła się. -Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu - kontynuował przykładając usta do brzucha i delikatnie odsłaniając go w całej okazałości. - kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu. - Kobieta owszem - wtrąciła sarkastycznie Irena - Ale nie tir z przekroczonym ładunkiem. Adam jednak nie zważał na jej humory. Prędziutko pozbawił jej bluzki i dalej kontynuował jak zahipnotyzowany wpatrując się w jej ciążowy brzuszek: -Gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie - ściągnął z niej stanik-I wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie - recytował pożądliwie co chwila robiąc przerwę na składanie pocałunków na brzuszku, piersiach i szyi. Irena zaczęła się śmiać. Adam chwila się zawahał. Popatrzył z zawadiackim uśmiechem i zdjął z niej ciasne spodnie. Teraz była już całkowicie naga a on mógł sycić się każdym detalem jej pięknego ciała. Szybko również siebie pozbawił spodni i bokserek: -Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, gdy wpija się w ramiona palcami drżącymi - mówił coraz szybciej i głośniej a Irena zaczęła na przemian cicho pojękiwać to się śmiać z odczuwanej przez nich rozkoszy - Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem... Irena tak właśnie oddychał. Adam zawahał się i pogładził jej policzek. Urywanym niemiarodajnym oddechem chwytała powietrze jakby nagle w otoczeniu było za mało tlenu. Zatrzymał się i popatrzył na ukochaną: - Nie przestawaj - poprosiła - Nie teraz. Wszystko okej. - Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem - kontynuował jednak trochę wolniej - I oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem. Irena wybuchnęła głośnym śmiechem: - Pieprzony hedonista - I lubię ten wstyd - Adam mówił dalej co chwila sapiąc pożądliwie - co się kobiecie zabrania, przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania, zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia. - Hedonista szowinista. Gdzieś w oddali rozległ się odgłos zamykanych z trzaskiem drzwi. v Wiktoria wróciła z pracy i gdy tylko usłyszała dosyć głośne jęki i śmiechy rozchodzące się w całym korytarzu, a trzeba wiedzieć że doktor Consalida miała plastyczną wyobraźnię, zamknęła się w swoim pokoju z uporem maniakalno - depresyjnym trzaskając drzwiami. Należy stwierdzić że maniak depresyjny ma dobrą wyobraźnię, a maniak depresyjny z plastyczną wyobraźnią potrafi do jęków i stęków dorobić w głowie obraz kopulującej pary. Jeśli w tym obrazie kobietę zrobić ciężarną a mężczyznę wpatrzonego w niewiastę jak w prawosławną ikonę obraz wychodzi całkiem sexy. Dlatego też można powiedzieć,, że Wiktoria miała świetną wyobraźnie. Maniak depresyjny z plastyczną wyobraźnią. Skrzywiła się gdy okazało się, że dźwięki przechodzą przez cienkie drewno drzwi. Rozebrała się, założyła luźny T- shirt i spodenki. Męskie. Kąpać się nie ma po co - pomyślała kwaśno wąchając pomięty T- shirt pod pachami.. Godzinna 20. Później prysznic. Już chciała położyć się w swoim łóżku, zagłębić się w zimnej, samotnej pościeli gdy do głowy napłynęła inna chęć. Wstała i poszła do kuchni zrobić sobie podwójne espresso. Jedno w hotelu rezydentów było najwyższej jakości. Ekspres do kawy -marki Aid Kitchen, który parzył kawę jakości iście kawiarnianej o ile taka jakość w ogóle istniała. Adam lubujący się w kawie, jak jego brat - pomyślała cierpko Wiktoria, postawił sprawę jasno - W hotelu może nie być papieru toaletowego ale dobry ekspres musi być. Wyłożył połowę kwoty czyli trzy tysiące złotych a reszta podzieliła się kosztami. Ekspres tej marki był także w domu Andrzeja o czym ostatnio patrząc na logo firmy na ekspresie, Wiktoria sobie przypominała parząc swoje ulubione espresso. Do kuchni dobiegły głośne śmiechy. Jęki. Stęki. Chichy. Ledwie karczmy nie rozwalą. Hihi, hejże hola! Wpatrzyła się w brązowy płyn powoli cieknący do malutkiej filiżanki. I zaraz chciało jej się płakać. Nic jej tu nie trzymało. Zrobiła espresso i wróciła do łóżka. Zdjęła majtki i zanurzyła się w pościel sącząc energetyczny napar. Po chwil dołączył do niej Bartek. Stanął w progu z własną filiżanką. Z lekkim zarostem, białym podkoszulkiem i luźnymi szortami wyglądać niezwykle atrakcyjnie. Niechlujno atrakcyjnie. Prawda, w tym momencie doktor Consalida chciała go znów przelecieć ale kładła to na karb swojej samotności i tęsknoty za kimś tak odległym, że aż niedostępnym. Za niedostępnością, która nie była łaskawa nawet powiadomić jej osobiście o swojej czasowej niedostępności. - Mogłeś mi powiedzieć, że będziesz parzyć sobie shota - rzekła z wyrzutem - Poczekałabym na ciebie. Zrobiłbyś i mi panie baristo. Wzruszył ramionami. Usiadł na skraju łóżka. - Włączymy muzykę. Wiktoria nawet nie kiwając głową na akceptację wychyliła się do szafki przy łóżku chwytając pilota od wieży. Zaraz rozległy się nostalgiczne nuty utworów Chopina. Nokturn E- flat major, Bartek pokiwał głową i spojrzał wymownie na Wiktorię: - Rozumiem. Zamknęła oczy i " w ciszy" rozkoszowali się muzyką póki nie doszedł ich tak głośny męski okrzyk, że śmiało można powiedzieć, że przy tej ekspresji Adam mógł swobodnie konkurować z innymi starając się o pracę jako sprzedawca kukurydzy na bałtyckiej plaży. A jakiego rodzaju był to okrzyk to sprawa do prywatnego wyobrażenia. Wiktoria otworzyła oczy i wywróciła nimi jak starsza ciotka- trzpiotka-przyzwoitka. Bartek zaśmiał się i dalej sączył swoje espresso. Po chwili odezwał się: - Zazdroszczę im. - Czego? - Daj spokój Wiki. No wiesz... Ty też im zazdrościsz. Tego, że mają siebie nawzajem. Że kochają się tak bardzo, pożądają siebie tak chciwie, że nawet ósmy miesiąc ciąży Ireny im nie przeszkadza by uprawiać miłość - Bartek dobitnie i najwidoczniej z właściwym sobie celem zaakcentował wyrażenie "uprawiać miłość" zamiast "uprawiać seks". - To naprawdę piękne. Wiktoria milczała. To prawda bardzo im zazdrościła ponieważ tęskniła. Wkurzała się pomimo tęsknoty i pragnienia bliskości z mężczyzną będącym teraz na innym kontynencie - mimo to wiedziała, że Andrzej wykonał słuszny krok. Jednocześnie miała mu to za złe, tęskniąc za nim i pragnąc jeszcze bardziej tego co teraz mogłoby się wydawać dla nich, dla niej jedynie czystą mrzonką. Podjął decyzje a za każdą decyzją idą jej konsekwencje - pomyślała gorzko - Nie pytał mnie o zdanie co znaczy, że nie jestem dla niego dostatecznie ważna. Gorycz w umyśle Wiktorii sprawiła, że po policzku spłynęła samotna łza. - Więc to profesor Andrzej Falkowicz jest tym mężczyzną, którego darzysz uczuciem. Widziałem jak płakałaś kiedy " nieumyślnie" się postrzelił, wtedy w szpitalu - wytłumaczył po chwili gdy spojrzała na niego. Pokręciła głową: - Bartek, ja nie chcę o tym rozmawiać. - W porządku. Nie będę ciągnąć cię za język. Wiktoria uśmiechnęła się i jeszcze wyżej podciągnęła pościel zdając sobie sprawę, że jest pod nią całkowicie naga od pasa w dół. Bartek młody i przystojny. Amant. Ona samotna i zraniona. Kompilacja idealna. Chopin w tle. - Musze sobie wszystko poukładać - po chwili powiedziała - Podjąć pewne decyzje. - Ale ja ci nie przeszkadzam w dumaniu? Zmarszczyła czoło: - Nie, absolutnie nie. - Lubię kiedy kobieta duma - odparł ze śmiechem - Chodź - wstał i wziął również jej filiżankę stojącą na szafce przy łóżku - Zrobimy sobie kolejną porcję kofeiny i wtedy podumamy. Wiktoria jeszcze wyżej podciągnęła pościel i wtopiła głowę w mięciutką puchową poduszkę. - Nie mogę - rzuciła figlarnie - Jestem naga od pasa w dół. - Tego nie musiałaś mi mówić. v Do planowanego powrotu pozostawały Andrzejowi jeszcze trzy tygodnie i chociaż tęsknił za Wiktorią i Adamem; chociaż w głowie planował już sobie rozmowę jaką będzie chciał odbyć z ukochaną; i chociaż wizje tego co będzie się starał wyrazić słowami a co wiedział słowami chyba nie da się wyrazić, krążyły mu w głowie ; mimo tego to wszystko nie sprawiało, że chciał wracać. Prawda jest taka, że zadomowił się tu w Nowym Yorku. Dobrze mu było z Marry, a ten wszechobecny smród tłocznego miasta pieścił jego nozdrza i działał jak narkotyk; przeciwnie aniżeli powinien nie odstręczał go. Zakochał się w tym mieście tak bardzo jak można zakochać się w francuskich bagietkach czy w gorącej czekoladzie z ekstra pianką. Zakochał się na słodko. Na trwale. Siedząc w kawiarence na Washington Square Park przeglądał wiadomości na swoim iPadzie i sączył kawę, gdy zadzwonił telefon. To był Adam. Andrzej uśmiechnął się szeroko. - Co tam braciszku? - odebrał po drugim sygnale - Cieszę się, że dzwo... - Andrzej, ona chce wyjechać - głoś Adama brzmiał głośno i niezwykle rzetelnie przez słuchawkę - Wiktoria chce wyjechać. Dostała propozycje pracy, bardzo korzystną ofertę pracy z dużymi perspektywami rozwoju. Z początku się wahała, nic nie chciała mi powiedzieć, siłą musiałem od niej wyciągać informacje, ale wygląda na to, że się skusi. Pójdzie na to. Andrzej słuchał z posępnym wyrazem twarzy. Poczuł na karku jak zjeżyły mu się wszystkie drobne włoski. Adam kontynuował: - Informuje cię o tym, żebyś nie był zaskoczony. - ciągnął - Podejrzewam, że ona sama cię o tym nie poinformuje. - Gdzie ta praca? Gdzie chce się przeprowadzić? Usłyszał ciche westchniecie w słuchawce: - Kraków. Do Krakowa Andrzej prychnął: - Pewnie Clinic....to ją pewnie skusiło...wysokie zarobki....badania. - Pewnie tak - Adam westchnął - Pewnie tak. Nastała chwila ciszy na linii. Obaj panowie wiedzieli, że Wiktorii nie chodzi o zarobki, odległość czy perspektywy rozwoju. Po chwili Andrzej ścisnął mocniej słuchawkę. - Adam ...nie możesz pozwolić jej wyjechać - wyrzekł zdesperowany - Ja wiem... - Nie, Andrzej! - przerwał mu - Nie! Nie mam prawa by tego robić. To jest jej świadomy wybór, a ja nie mogę na nią wpływać. Jest wolną kobietą, sama za siebie odpowiada - tu Adam zawahał sie - Dlatego błagam Cie nie proś mnie o to. Chciałem Ci tylko powiedzieć...abyś wiedział Andrzej złapał się nerwowo za włosy. - Proszę cię tylko - wychrypiał - abyś ją zatrzymał na kilka dni. - Andrzej co znaczy zatrzymaj na kilka dni? Mam ją więzić w domu, trzymać pod kluczem w pokoju? - Cholera po prostu postaraj się ją zatrzymać! Niech się wstrzyma. I'm coming. - Andrzej co ty zamierzasz zrobić? Ale Andrzej już się rozłączył. Jak najszybciej zarezerwował najbliższy wolny lot do Warszawy. Odlot jutro o godzinie czasu miejscowego - przeczytał na ekranie swojego iPhona i bez zastanowienia zabukował jedno miejsce. Ja jej dam Kraków - pomyślał wściekły - Kurwa już ja jej dam. Dopił pośpiesznie kawę , zostawił spory napiwek i ruszył do domu spakować wszystkie swoje rzeczy. Ola "Lubię kiedy kobieta" - liryk Kazimierza Przerwy - Tetmajera.
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacjiPlan zajęć z rytmiki w Przedszkolu * - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów. Zajęcia odbywać się będą raz w tygodniu w każdej grupie wiekowej. Czas zajęć dla grupy 5-6-latków – 25 min, dla grupy3-4 -latków 15-20min. Jeżeli dzieci w danym dniu są rozbawione i chętne-czas zajęć może być w każdej grupie wiekowej wydłużony. "Rytmika nie jest sztuką, nie jest celem samym w sobie, jest przygotowaniem do wszystkich sztuk, jest w greckim ujęciu tego słowa jest elementem pedagogicznym najwyższej rangi i właśnie dlatego moja metoda musi pozostać na wskroś muzyczną"Emil Jaques-Dalcroze) Ogólne założenia zajęć rytmicznych Zajęcia odbywać się będą raz w tygodniu w każdej grupie zajęć dla grupy 5-6-latków – 25 min, dla grupy3-4 -latków dzieci w danym dniu są rozbawione i chętne-czas zajęć może być w każdej grupie wiekowej wydłużony. W ciągu całego roku szkolnego w każdej grupie wiekowej są wprowadzane piosenki tematycznie związane z planem pracy nauczyciela - dostosowane do aktualnej pory roku oraz elementy tańców ludowych i współczesnych. W każdej grupie wprowadzany jest cykl zajęć umuzykalniających mających na celu kształcenie dyscypliny rytmicznej oraz uwrażliwienie na różne elementy muzyki. -dynamiczne /uczące spostrzegania zmian dynamiki i reagowania na nie ruchem/; agogiczne /ćwiczące umiejętność natychmiastowego reagowania na zauważone zmiany agogiki/; artykulacyjne /uczące spostrzegania i odzwierciedlania ruchem różnic artykulacyjnych/; ćwiczenia reagowania na temat melodyczny /tj. spostrzegania i odzwierciedlania ruchem linii melodycznej i frazy muzycznej/; odzwierciedlenie ruchem wartości rytmicznych, metrum muzycznego, i prostych tematów rytmicznych/; Podczas zajęć wprowadzane będą ćwiczenia, których celem jest rozwijanie twórczej inwencji dziecka. Należą do nich improwizacje ruchowe śpiewane i grane. Ćwiczenia tej grupy szczególnie mocno wiążą zadania ogólnowychowawcze z zadaniami muzyki. Kształcąc bowiem samodzielność wypowiedzi, twórcza postawę i aktywność, pozwalają na pozbycie się zahamowań. Rytmika jest w pedagogice muzycznej najpełniejszą metodą wychowania przez sztukę. Metoda ta, będąca syntezą kształcenia umiejętności muzycznych i podstawowej wiedzy o muzyce /poprzez trzy sposoby przeżycia muzyki: ruch, śpiew i tworzenie/, realizująca cele wychowania ogólnego, oparta na zrozumieniu tkwiącej w dziecku potrzeby ruchu i aktywności – wychowuje człowieka nie tylko wrażliwego na sztukę, ale samodzielnego, inteligentnego, aktywnego, sprawnego fizycznie, przyszłego odbiorcę muzyki, a często jej wykonawcę i twórcę. GRUPA DZIECI 5-6 LETNICH W ciągu całego roku na początku każdego zajęcia stosowane są ćwiczenia rytmiczne utrwalające: marsz, bieg i podskoki oraz muzyczne Zadania, ćwiczenia muzyczneWrzesień Zabawa – "Jak masz na imię?"- zapoznanie z dziećmi, wprowadzenie piosenki: "Witamy Przedszkole" Zabawa z piosenką /ćwiczenia dykcyjne, oddechowe i artykulacyjne/ utrwalenie zabaw z ubiegłego roku – " Martwe figurki", "Malarz", "Wiatr i burza", "Samochody" Zabawa :"Jaka to piosenka?" zgaduj – zgadula – utrwalenie piosenek poznanych w ubiegłym roku "Już jesień" pogadanka muzycznaPaździernik Zabawa :"Odgadnij, gdzie się pomyliłem?" utrwalenie piosenki – "Witamy Przedszkole" osłuchanie z piosenką –"Już październik" śpiewnik " Podajmy sobie ręce" U. Smoczyńska str. 59 Zabawa taneczna do piosenki str. 60 Zabawa "Tańczący sad" – śpiewnik wprowadzenie instrumentu do zabawy – metalowe talerze /zabawa na przerwę w muzyce/ wiersz "TALERZE"-Wandy Chotomskiej – prezentacja brzmienia i sposobu gry na instrumencieListopad piosenka "Listopadzie" – rozmowa na temat zmian zachodzących w przyrodzie wynikających z tekstu piosenki rytmizacja tekstu – praca nad właściwą dykcją Wyklaskiwanie "pauz"- we właściwych miejscach klaskanie lub granie na instrumentach /kołatki, bębenki/ Wprowadzenie wierszy na temat inst.. –"Kastaniety" str. 49 oraz bęben str. 33 zabawa –"Jesienne malowanie"- rozróżnianie rejestru wysokiego, średniego i niskiego. Dzieci naśladują malowanie liści wysoko na drzewie, na niższych gałązkach i nisko na ziemi. Melobajka o literce A – ćwiczenia muzyczno-ruchoweMiesiąc Zadania i ćwiczenia muzyczneGrudzień Piosenka: "Kochany panie Mikołaju" Melobajka o literce O Kolędy – zwyczaje i tradycje świąteczne – śpiewanie wybranych kolęd i pastorałek. Rytmizowanie mowy /imion, nazw instrumentów/ Ćwiczenia inhibicyjno - incitacyjne Jasełka- pomoc w przygotowaniu uroczystościStyczeń ćwiczenia na kształcenie poczucia metrum i tempa Zabawa "Skacząca piłka" – wyklaskiwanie rytmicznych uderzeń piłki. Nauka piosenek o tematyce zimowej Zapoznanie z wierszem - "Tamburyn" str. 35 Ćwiczenia na określanie charakteru słyszanej muzyki /utwór smutny, poważny; wesoły i skoczny/ Improwizacja ruchowa oparta na tematyce karnawałowej /tańczące zabawki, zwierzęta/ Święto Babci i Dziadka – pomoc w przygotowaniu piosenek Luty Nauka stopniowania dynamiki przy mowie, śpiewie, klaskaniu, grze na instrumentach /zabawa w echo/ Nauka kaszubskiej zabawy tanecznej "Miotlarz" Zagadki muzyczne: "Jaka to piosenka?" – zgaduj-zgadula – rozpoznawanie piosenek poznanych od początku roku szkolnego Zapoznanie z wierszem: "Triangel" str. 45 /trójkat/ Pogadanka o F. Chopinie w związku z rocznicą urodzin kompozytora – słuchanie wybranych utworów: Preludium "Deszczowe"; etiuda "Rewolucyjna" Piosenki o zimie – ćwiczenia oddechowe –marzec Próby określania dźwięków wysokich, średnich i niskich – zabawa wróbelki, zajączki- niedźwiadki Wprowadzenie piosenki "Zimny marzec mokry marzec" Gry i zabawy orientacyjno – sprawnościowe Nauka fragmentów krakowiaka Rytmizacja przysłowia:- "W marcu jak w garncu"Miesiąc Zadania i ćwiczenia muzyczneKwiecień Osłuchanie z piosenką "Kwiecień – Plecień " Instrumentacja piosenki /wykorzystanie poznanych inst.. perk./bęben, tamburyn, triangel - trójkąt, kastaniety/ Układanie gotowych elementów w schematy – akcentowanie pierwszej nuty /wyklaskiwanie lub wytupywanie/ Zabawy wiosenne: "Bocian i żaby"; "Kolorowa wiosna"Maj Przygotowanie uroczystości z okazji Dnia Matki – nauka piosenek Spostrzeganie zjawisk akustycznych – zabawa słuchowa Wprowadzenie niektórych figur poloneza – ćwiczenie podstawowego kroku Wyrabianie wrażliwości na stopniowe zmiany dynamiki – reagowanie na zmiany rysunkiem Przy muzyce cichej małe przy głośnej większe rysunki piano forteczerwiec Powtórzenie wszystkich piosenek i zabaw Przygotowanie uroczystości pożegnania przedszkola przez najstarsza grupę – nauka piosenek oraz przećwiczenie tańców /poloneza/ Utrwalenie wszystkich ćwiczeń Konkurs muzyczny na najlepiej wykonaną piosenkę GRUPA DZIECI 3-4 LETNICH W ciągu całego roku na początku każdego zajęcia stosowane są ćwiczenia rytmiczne utrwalające: marsz, bieg i podskoki oraz muzyczne Zadania i ćwiczenia muzyczneWrzesień Zapoznanie dzieci z nowym otoczeniem, sala zabaw zaprezentowanie nowego instrumentu i różnych sposobów gry na nim poznanie stałego sygnału muzycznego, oznaczającego zbiórkę przy nauczycielu pierwsze próby poruszania się przy muzyce – chodzenie i bieganie "w rozsypce" przy akompaniamencie ćwierćnut i ósemek Zabawa "Piłki" –próby skakania obunóż w miejscu Październik Utrwalenie kontrastowych pojęć: cicho – głośno, wysoko – nisko, szybko – wolno oraz sygnału oznaczającego zbiórkę Ustawienie w rzędzie – zabawa "POCIAG" Nauka prostej piosenki "Krasnoludki" Zabawy: "Deszczyk pada";" Kotek"Listopad Zapoznanie z bębenkiem prezentacja i sposób gry na tym instrumencie /rytmiczne uderzanie dłonią/ Nauka piosenki "Poszła Ola na spacerek" Zabawa z piosenka /pokazywanie ruchem treści piosenki/ Akompaniament do piosenki "Marsz z bębenkiem" formowanie koła wiązanego i marsz dookoła SaliGrudzień zagadki słuchowe "Co to za dźwięk?" – rozpoznawanie odgłosów wydawanych przez różne przedmioty znane dzieciom Nauka kolędy "Przybieżeli do Betlejem" Zabawa na przerwę w muzyce "Martwe figurki" Zabawa w samochody i samoloty z wykorzystaniem nagrania magnetofonowegoMiesiąc Zadania i ćwiczenia muzyczne Styczeń odróżnianie trzech rodzajów muzyki, w określeniu dzieci: "do biegania", "do maszerowania", i "do spania" Próby wykonania podskoków marsz pojedynczo dookoła Sali ze zmiana kierunku na sygnał słowny lub muzyczny Nauka piosenki: "Zima, zima, zima" Zabawa w samochody, pociąg i Nauka cwału bocznego w kole wiązanym (w wolnym tempie, bez odrywania nóg od podłogi) Ćwiczenia stóp: chód na palcach i na pietach Zabawa z piosenka : "KOTEK" Zapoznanie z bębenkiem i kołatką – prezentacja gry na instrumencieMarzec Zabawa: "Żabki i bocian" Powitanie wiosny – słuchanie muzycznego wiersza pt:"W marcu jak w garncu" Nauka ładnego śpiewania – zwrócenie uwagi, aby dzieci nie śpiewały za głośno i wyraźnie wymawiały tekst Zabawa samochody – czerwone światło – stój! zielone światło – idź!Kwiecień wyrabianie sprawności słuchowej przez systematyczne stosowanie krótkich zagadek melodycznych i dźwiękowych Nauka prostego układu tanecznego z wykorzystaniem cwału bocznego i bardzo prostych figur osłuchanie z piosenką :"Krakowiak wiosenny" Rozróżnianie melodii smutnej i wesołej Maj Zagadka muzyczna: "Jaka to piosenka?" Podskoki w rozsypce i w małych kółkach Nauka łatwej piosenki na Dzień Matki Ćwiczenia orientacyjne i organizacyjne połączone z wyrabianiem poczucia przestrzennego (pary, małe kółka, duże koło)Miesiąc Zadania i ćwiczenia muzyczneCzerwiec Powtórzenie i utrwalenie materiału przerabianego z dziećmi w czasie całego roku szkolnego Zagadki i ćwiczenia słuchowe Powtórzenie wszystkich piosenek i zabaw ruchowych Słuchanie piosenek o tematyce wakacyjnej Nauka tańca śląskiego "GROZIK" Koncert życzeń: dzieci decydują, jaką chcą powtórzyć Lichon-FabrowskaUmieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: X Zarejestruj się lub zaloguj, aby mieć pełny dostępdo serwisu edukacyjnego. zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka"). Publikacje nauczycieli Logowanie i rejestracja Czy wiesz, że... Rodzaje szkół Kontakt Wiadomości Reklama Dodaj szkołę Nauka
poszła ola na spacerek nuty